Relacja i galeria z Andrzejek na Kudłaczach i Lubomirze – 21/22.11.2015.

Przy schronisku na Kudłaczach

Przy schronisku na Kudłaczach

Cóż powiedzieć, Moi Drodzy… po tak udanej imprezie pozostaje wziąć gorącą kąpiel, wyciągnąć rzeczy z plecaka i podziękować Panu Bogu, „Zielonemu Szlakowi” i panu Marcinowi Cikale za to że wszyscy zeszli szczęśliwie, z uśmiechem i piosenką na ustach. A jak było – parę słów poniżej.

W sobotni poranek, o 8:20, zabrałem „Kazika“ Rutkowskiego spod Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie aby podążyć niespiesznie w kierunku Myślenic, Osieczan i Poręby i spotkać pod sklepem w Porębie dzielną Anię która wraz z Bożenką przyjechały kilkanaście minut wcześniej i właśnie zaopatrywały się w tutejszym spożywczaku w wiktuały.

Parę minut po 9:30 dojechał Jacek, Gosia i Radek Dindorfowie a następnie, po perypetiach z akumulatorem – Adam Sordyl. Należy Mu się szczególny szacunek gdyż przyjechał głównie dlatego aby wywiązać się z obietnicy przywiezienia śpiwora Kasi Saternus. Razem z Adamem dojechał też najmłodszy członek zarządu Koła Oświęcim, Daniel.

Pierwszy śnieg tej zimy

Pierwszy śnieg tej zimy

Na trasę ruszyliśmy około 10:30, co pospołu z deszczową pogodą spowodowało, że musieliśmy intensywniej myśleć o przewidywanym terminie dotarcia do Obserwatorium na Lubomirze gdzie oczekiwał na nas astronom-profesjonalista, p. Marcin Cikała, z prelekcją i wycieczką pod kopuły nowoczesnych i dużych teleskopów optycznych.

Mijaliśmy kolejno oba Kamienniki, Suchą Przełęcz gdzie spoczęliśmy na chwilę na posiłek, Łysinę i wreszcie, po ponad 3 godzinach marszu, dotarliśmy na Lubomira około 13:45. Z zadowoleniem powitaliśmy fakt, że Obserwatorium ma ogrzewanie i zostawiwszy plecaki udaliśmy się na zwiedzanie. Trwało ono półtorej godziny.

Okolice Łysiny

Okolice Łysiny

Dowiedzieliśmy się szeregu szczegółów technicznych i historycznych z pracy Obserwatorium, usłyszeliśmy kilka słów o gwiazdach symbiotycznych które są tematem obserwacji pana Marcina i wreszcie zerknęliśmy pod zautomatyzowane kopuły z naprawdę dobrym, profesjonalnym sprzętem obserwacyjnym.

Po pokazie i zbiorowym zdjęciu a także uściśnięciu ręki pana Marcina na pożegnanie udaliśmy się przy kończącym się dniu na Kudłacze, Tuż pod schroniskiem szlak poszedł w prawo a my wytrawersowaliśmy od strony południowej i wyszliśmy prosto na schronisko. Potem pozostało poczekać na zespół „Zielony Szlak“ który ruszył z Myślenic gdy my dochodziliśmy na Kudłacze. I zobaczyliśmy też Wojtka i Beatę z Towarzystwa Górskiego wychylających się z ciemności. Tym samym obalili hipotezę zaginięcia w lesie między Lubomirem a Kudłaczami. Co nie znaczy że się nie da, ale to są wytrawni turyści.

Jarzębina

Jarzębina

Rozlokowaliśmy się w pokojach i przekąsiliśmy conieco, w sam raz aby powitać Michała, Asię i Radka wraz z ich instrumentami – dwiema gitarami i skrzypcami. Zaczął się rytuał śpiewanek, tak charakterystyczny dla wizerunku naszej kadencji, tym piękniejszy że zamiast w klubie Wręga mogliśmy „zakolędować“ w górach, czyli miejscu dla którego w ogóle Towarzystwo istnieje i ma jakikolwiek sens. Jak mawia Michał, „najpierw ludzie – potem działanie“.

Śpiewanki trwały do 23, potem przeniosły się do pokoju okupowanego przez Rodzinę Dindorfów ale dopisali wszyscy. Po kilku kwadransach poszła spać Bożenka, potem ja a dalej nie wiem – z tego co wiem, to przeciągnęło się na następny dzień (dobę).

Rano co niektórzy odczuli ulgę gdy chrapanie (zgadnijcie, czyje) ustało i można było ogarnąć się i zejść na śniadanie i… śpiewanki, oczywiście. Radek z ich powodu nawet nie zjadł śniadania tylko poprzestał na kawie (ech, „ci artyści – bawią się i bawią“ jak śpiewał Leszek Wójtowicz w piosence „Jezioro rtęci“).

Radek daje plenerowy koncert ne przełęczy Granice (nad Porębą). Filmik z wykonania utworu "Hala" - poniżej galerii zdjęć.

Radek daje plenerowy koncert ne przełęczy Granice (nad Porębą). Filmik z wykonania utworu „Hala” – poniżej galerii zdjęć.

A o 12 ruszyliśmy na ostatnią godzinę naszej wycieczki, tj. ku punktowi wyjścia z Poręby gdzie zostały nasze samochody (pod kościołem). Pożegnania, prezentacja sprzętu turystycznego, wymiana zdań i nawet nikt się nie pobił o politykę. „Ogniska już dogasa blask/Braterski splećmy krąg…“. Po 3 godzinach wszyscy byli już w domu, zabierając się za rozpakowywanie plecaków, suszenie bielizny i butów i nakręcania się na nowe wycieczki – np. sylwestrowy wyjazd na Śnieżnicę.

Przebojem wycieczki niewątpliwie był widok Radka grającego na przełęczy na gitarze (filmik z koncertu poniżej galerii), przy temperaturze kilku stopni Celsjusza – to się nazywa entuzjazm! Michałowi gratulujemy nowych strun w gitarze (dźwięcznych jak muzyka country) i już teraz zapraszamy na spotkanie prelekcyjne we WTOREK, 8 grudnia, w pubie „Wręga“. Szczegóły o prelekcjach i planowanym wyjeździe na stronie Oddziału.

Dziękuję wszystkim Uczestnikom i… do zobaczenia na szlaku!

Doktorek

PS. Zdjęcia są autorstwa Bożenki Rozmus, Gosi i Jacka Dindorfów i Ani Stramy. Miłego oglądania!

PS2. Poniżej galerii zdjęć znajduje się odnośnik do nakręconego na przełęczy Granice przez Jacka Dindorfa 2-minutowego filmiku z wykonania utworu „Hala” przez Radka Partykę (do słów wiersza Kazimierza Przerwy-Tetmajera). Co znaczy natchnienie i pasja!